środa, 1 kwietnia 2015

Prolog

Idris, 4 lata wcześniej


  Już od trzech dni szalała wojna Do Idrysu pragnęły wkroczyć zastępy demonów, jednak anioł Dagon powstrzymywał je przed przedostanie się do  miasta do czasu, aż córka konsula Jonathana i inkwizytorski Clarissy -Izabella - będzie bezpieczna w innym miejscu. Niestety, aby tak się stało, musiałaby zapomnieć kim tak naprawdę jest, inaczej demoniczny brat Clary- Sebastian- i jego syn Enrike wykorzystali by ją do ich własnych celów. Do mrocznych celów, które miały sprawić, że aniołowie przestali by istnieć, a każda cząstka światła jaka istnieje na Ziemi zostałaby zamieniona w mrok. Dla dobra ogółu Izabella podczas zwołanej narady Clave, (mimo że jeszcze nie ukończyła osiemnaście lat mogła uczestniczyć w naradzie, gdyż posiadała błogosławieństwo samego anioła Razjela) podniosłą się ze swojego miejsca i rzekła:  

-Nie możemy tak siedzieć i bezczynnie czekać. Przecież w każdej chwili armia ciemności może wkroczyć do Idrysu i wszystkich zabić. 

-Więc co takiego mamy zrobić naznaczono Razjela?- zapytał się przedstawiciel wampirów Rodrigo.

Wszystkie oczy były teraz skierowane na nią. Nienawidziła tego określenie "naznaczona" jakby była kimś innym, niż tak naprawdę, a jest Nocną Łowczynią. Wzięła głęboki oddech i odrzekła:  

-Uważam, że powinnam zniknąć na jakiś czas z miasta.

Na sali zapadła grobowa cisza. Jednak po minucie wstali ze swoich miejsc jej rodzice. Jonathan wiedział, że Izabella posłucha Clary, więc pozwolił jej przemówić jako pierwszej.  

-Ja się na to nie zgadzam kochanie. Na pewno jest jakiś inny sposób, niż utrata pamięci i wyjazd z Idrysu.  

-Mamo, proszę- zaczęła mówić jej córka, ze smutkiem- Jaki niby można znaleźć sposób, skoro to o mnie im chodzi, a nie o was. Najlepiej będzie, jeśli zapomnę o wszystkim, co tutaj się wydarzyło i zniknę z miasta, dzięki czemu będziecie mogli normalnie żyć.  

-Może będziemy normalnie żyć, ale co to będę mieć za życie bez ciebie córeczko, powinnaś brać pod uwagę to, że my będziemy wszystko pamiętać.-Jej matka zaczęła popadać w histerię.  

-Mama, proszę...  

-Nie Izabello!- przerwał jej zdenerwowanym głosem jej ojciec.- To my ciebie prosimy, abyś nie popełniała pochopnych decyzji. Uważasz, że to dla naszego dobra, ale ty uwielbiasz się poświęcać.  

-Tak jak ty kiedyś, Jonathanie- powiedział to wstając z miejsca czarownica Alyson Moriarty.-W sumie to się nie dziwię, w końcu jest twoją kochaną córeczką.-Powiedziała to z jadowitym uśmiechem na twarzy.  

-Nie prosił cię nikt o zdanie Alyson-powiedział to mężczyzna w kapturze, ale Izabella wiedziała kto to był. To był jej dziadek-Valentine.  

-Nikt ciebie tu nie zapraszał, Valentine- Zaczęła mówić czarownica, ale Izabella jaj przerwał.  

-Właśnie, że jest zaproszony-powiedziała oburzonym tonem- i jeśli nie chcesz zostać zamieniona w kupkę popiołu, to radzę ci się zamknąć.  

Po tych słowach czarownica z niezadowoleniem umilkła i nie odezwała się do końca narady.  

-Izabello, powinnaś najpierw się dobrze zastanowić nim podejmiesz decyzję-zwrócił się łagodnym głosem konsul do córki.  

-Tylko, że ja już podjęłam decyzję i nie mam zamiaru jej zmieniać.   

Nagle do sali pojawił się anioł Dagon. Na jego twarzy było widać niedowierzanie. Clary z troską o opiekuna jaj córki, była bardzo zmartwiona. Podeszłą do niego, aby pomóc mu dojść do miejsca, dla niego wyznaczonego przez Clave. Kiedy umiał złapać już oddech, zaczął mówić:  

-Demony się wycofują, ale nie bez powodu. Ktoś musiał wezwać mojego ojca, bo tylko jego moc jest skłonna zabić tyle demonów w jednym momencie. Nie wiem jednak kto.  

-Ja chyba wiem, kto wezwał anioła Razjela-powiedziała to inkwizytora.  

-Niby kto?-spytał się zaskoczony Dagon.  

-Izabello?- zwróciła się do córki Clary,-Czy jesteś pewna, że nie ma innej możliwości?

-Clery?!-krzyknął z oburzeniem jej mąż.  

-Jace, jeśli to jedyna nadzieja, aby Izabella mogła normalnie żyć i mogła być bezpieczna, to z wielkim bólem serca zgadzam się na to, aby nasza córka zapomniała o tym, co się tutaj wydarzyło i wyjechała z Idrysu, ale pod jednym warunkiem.-powiedziała to spoglądając z rozpaczą na córkę.  

-Pod jakim warunkiem?-zapytała Izabella  

-Chcę, aby twoje prawdziwe wspomnienia były ukryte w kryształowym naszyjniku i jeśli będzie to konieczne, to kiedy go zniszczysz powrócą ci wspomnienia i zostaniesz w Idrysie do czasu dopełnienia się proroctwa.  

-Dobrze-zgodziła się Izabella.  

-A i jeszcze coś?-Przypomniała sobie nagle o czymś ważnym Clary.  

-Niby co takiego, mamo?-spytała się zdziwiona Izabella.   

-Dagon ma być przy tobie-odrzekła jej matka.  

-Ale..?  

-Żadnych "ale" Izabello, dzięki temu będę wiedzieć razem z twoim ojcem, że nic ci nie grozi.  

-No dobrze, zgoda; niech będzie. Ale co jeśli Dagon się nie zgadza?-spytała się matki Izabella.  

-A co jeśli się zgadzam, Izabello?-spytał się swojej przyjaciółki anioł.  

Zrezygnowana Izabella, zgodziła się na propozycję matki. Nie chciała jej zasmucić, więc przytuliła ją mocno po raz ostatni. Wiedział, że zapomni kołysanek śpiewanych przez matkę, kiedy bała się będąc małą dziewczynką ciemności, bo myślała, że czyhają tam demony. Zapomni jak tata uczył ją strzelać z łuku i posługiwać się serafickimi ostrzami, a ciocia Izabelle uczyłą ją posługiwać się biczem z elektrum. No i oczywiście zapomni o swojej młodej siostrze Amelii i bracie Willu. Jeszcze o starszej siostrze Adalin i bracie Ianie, który ją uratował przed wilkołakiem, ale przez to został zamieniony w wilkołaka. Niestety jej obowiązkiem jest ochrona Idrysy, aby Łowcy którzy w nim mieszkają, mogli być bezpieczni. W szczególności jej rodzina i najbliżsi.  

Do sali wszedł nagle Anioł Razjel, na co Nocni Łowcy odpowiedzieli uklęknięciem. Izabella z szacunku dla swojego nauczyciela, także to zrobiła. Anioł zwrócił się do niej tymi słowami:   

-Wstań dziecko.-po tych słowach wstała i czekała na to co się stanie-czy jesteś pewna tego co chcesz zrobić?-spytał się z zatroskanym głosem jej nauczyciel.    

-Tak, aniele Razjelu, jestem pewna tego co chcę zrobić-odparłam Izabella z pewnym siebie głosem.    

-Więc niech tak będzie-po czym Izabella straciła przytomność.

***********************************************************************************

Mam nadzieję, że wam się spodoba. Komentujcie i piszcie, gdzie możliwie zrobiłam błąd lub co muszę według was poprawić. Do zobaczenia wkrótce. Elena ;*

2 komentarze: